W naszej parafii działa Akcja Katolicka. Jej celem jest odrodzenie życia według zasad katolickich w rodzinie i społeczeństwie. Ma się ono dokonywać przez chrystianizację każdej dziedziny życia. Członkowie Akcji Katolickiej w naszej parafii spotykają się 16. dnia każdego miesiąca. Spotkania rozpoczynają się Mszą Świętą. Potem, już w sali na plebanii, wspólnie modlimy się Liturgią Godzin (Nieszpory). Następnie zwykle odczytywane są referaty na temat żywotów świętych czczonych w kościele katolickim. Mają one zachęcać do tego, aby każdy walczył o świętość, niezależnie od swego zawodu, stanu i miejsca, które zajmuje na świecie. Członkowie Akcji Katolickiej z naszej parafii biorą udział w spotkaniach organizowanych przez Diecezjalny Instytut Akcji Katolickiej. Włączają się też czynnie w życie parafii. Biorą udział w drodze krzyżowej prowadzonej w plenerze. Pomagają w przygotowaniu różnych uroczystości odbywających się na terenie naszej parafii. Świętem patronalnym Akcji Katolickiej jest uroczystość Chrystusa Króla, w której zawsze uczestniczą przedstawiciele naszej Akcji Katolickiej. Wszystkie te działania pomagają odnaleźć sens życia, ukazują właściwą drogę, którą należy kroczyć, zachęcają aby cenić takie wartości jak: dobro, prawda i piękno. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszej dobie kryzysu wartości i autorytetów, relatywizmu moralnego i aksjologicznego.

Św. Wojciech – Biskup, Męczennik

W Polsce jest znany pod imieniem Wojciech, w świecie chrześcijańskim jest czczony jako Adalbert. Urodził się około roku 956 w Libicach w Czechach, u ujścia Cydliny do Łaby. Ojciec jego Sławnik był głową możnego rodu, spokrewnionego z dynastią saską, panującą wówczas w Niemczech. Matka św. Wojciecha Strzeżysława pochodziła z niemniej znakomitej rodziny Przemyślidów, którzy wówczas rządzili państwem czeskim. Św. Wojciech był przedostatnim z siedmiu synów księcia Sławnika. Do stanu zakonnego został przeznaczony ślubem rodziców, kiedy zapadł w ciężką chorobę. Był to powszechny wówczas zwyczaj: upraszać u Pana Boga zdrowie dla dziecka zobowiązaniem oddania go na służbę Bożą. W roku 968 papież Jan XIII, dzięki inicjatywie cesarza Ottona I, ustanowił w Magdeburgu metropolię misyjną dla nawracania Słowian zachodnich. Pierwszym arcybiskupem tegoż miasta został mianowany św. Adalbert. Jego to opiece został oddany św. Wojciech w r. 972. Miał wtedy 16 lat. Na dworze metropolity kształcił się w tamtejszej szkole katedralnej przez 10 lat. Tam też otrzymał sakrament bierzmowania. Z wdzięczności do św. Adalberta przybrał sobie jego imię i pod tym właśnie imieniem jest znany w całym świecie. Po śmierci św. Adalberta św. Wojciech powrócił do Pragi. Tu przyjął święcenia kapłańskie. Pierwszym jego łacińskim biskupem był wtedy Dytmar, który zmarł w styczniu 982 r. Zjazd w Lewym Hradcu pod przewodnictwem księcia Bolesława II Pobożnego wytypował na następcę Dytmara św. Wojciecha. Cesarz Otton II zajęty był wówczas wyprawą wojenną do Włoch, dopiero więc w rok potem na sejmie w Weronie zatwierdził wybór św. Wojciecha na stolicę praską. Konsekrował go metropolita Moguncji, do którego wtedy należało biskupstwo w Pradze, św. Willigis. Św. Wojciech wbrew powszechnie przyjętemu zwyczajowi nie objął diecezji w paradzie, manifestacyjnie, ale boso. Skromne swoje dobra biskupie przeznaczył na utrzymanie budynków i sprzętu kościelnego, na potrzeby własne i kleru katedralnego oraz na ubogich. Praga leżała na szlaku handlowym wschód-zachód. Kwitł wówczas handel ludźmi, którym zajmowali się Żydzi, dostarczając krajom muzułmańskim chrześcijańskich niewolników. Św. Wojciech z dużą gorliwością zajął się wykupem niewolników. Jego pasterzowanie było bardzo trudne. Duchowni żenili się jawnie, u możnych zaś wielożeństwo i małżeństwa z bliskimi krewnymi były na porządku dziennym. Nie liczono się ze świętami, jawnie łamano posty. Św. Wojciech przekonał się naocznie, jak trafne były słowa biskupa Dytmara: Niczego innego nie znają, jeno to, co palec szatański napisał w ich sercach. W takiej sytuacji, widząc beznadziejność swoich zabiegów, po 5 latach rządów postanowił opuścić niewdzięczną stolicę. Udał się więc do Moguncji i błagał swojego zwierzchnika św. Willigisa o poparcie u papieża, by go zwolnił z jego obowiązków. Papież Jan XV nie dał wprawdzie zezwolenia, ale zgodził się, by św. Wojciech na pewien czas pozostał w Rzymie, gdzie wstąpił do benedyktynów. W roku 990 złożył zakonną profesję. Po 3,5 roku musiał powrócić do Pragi. Zabrał ze sobą kilkunastu benedyktynów i założył w Czechach w Brzewniowie pod Pragą nowy klasztor. W porozumieniu z księciem Bolesławem II wprowadził dziesięciny dla budowy nowych, tak potrzebnych kościołów. Cierpliwie, ale wytrwale wprowadzał konieczne reformy. Wszystkie te poczynania zakończyły się jednak klęską z powodu wypadku, który na Świętego sprowadził katastrofę. Oto na dworze książęcym w Pradze pochwycono na cudzołóstwie kobietę z rodu Werszowców. Ta schroniła się w klasztorze benedyktynek. Tam jednak wpadli siepacze, wywlekli ofiarę i zamordowali przed kościołem. Św. Wojciech rzucił na nich klątwę, po czym ponownie opuścił Czechy i udał się do Rzymu. W akcie zemsty Werszowcowie napadli na Libice, rodzinny gród św. Wojciecha, i spalili go doszczętnie. Wymordowali 4 braci Świętego wraz z ich rodzinami. Wszystko to działo się wtedy, gdy Święty przebywał w Rzymie, ale o powrocie do kraju w takiej sytuacji nie mogło być mowy. Benedyktyni na Awentynie przyjęli go bardzo serdecznie. Wreszcie za zezwoleniem cesarza i swojego metropolity jesienią 996 r. udał się do Polski. Król polski Bolesław Chrobry, przyjął św. Wojciecha bardzo życzliwie. Wiosną 997 r. udał się Wisłą do Gdańska, gdzie przez kilka dni głosił Ewangelię Pomorzanom. By wyprawie misyjnej nie nadawać charakteru wyprawy wojennej oddalił rycerzy. To wszakże okazało się zgubne. Niebawem tłum dzikich Prusów otoczył misjonarzy i zaczął im złorzeczyć. Ktoś uderzył biskupa wiosłem w plecy tak mocno, że brewiarz wypadł mu z rąk. Święty widząc, że Prusowie ani słyszeć nie chcą o nowej nauce postanowił zakończyć wśród nich misję i skierował się ku Polsce. Prusowie szli za nim. Nie udało się dotąd ustalić miejsca męczeństwa. Dnia 23 kwietnia 997 r., w piątek o świcie, uzbrojony tłum rzucił się na misjonarzy. Wśród wrogich okrzyków związano ich, a św. Wojciecha zawleczono na pobliski pagórek. Tam pogański kapłan pierwszy zadał mu śmiertelny cios. Potem 6 włóczni przeszyło jego ciało. Odcięto głowę Męczennika i wbito ją na żerdź. Chciwi łupu Prusowie wypuścili bł. Radzima i Benedykta do króla polskiego z propozycją oddania ciała św. Wojciecha za okup. Tak też się stało. Król sprowadził ciało do Trzemeszna, a następnie uroczyście do Gniezna. Papież Sylwester II w roku 999 uroczyście wpisał św. Wojciecha do katalogu świętych.